• Home »
  • Prawo »
  • Skazani na węgiel – abstrakcyjna rzeczywistość rozkłada OZE na łopatki

Skazani na węgiel – abstrakcyjna rzeczywistość rozkłada OZE na łopatki

Główny cel Polski wynikający z porozumienia klimatycznego

Celem zobowiązań Polski wynikających z porozumienia klimatycznego 3×20 jest uzyskanie 15 procentowego udziału OZE w zużyciu energii do roku 2020. Szeroko pojęty rozwój wytwarzania energii elektrycznej i cieplnej z odnawialnych źródeł powinien opierać się na działaniach państwa w zakresie:

  • dostosowania sprzyjających przepisów oraz regulacji prawnych,
  • wspierania rozwoju technologicznego i innowacji,
  • zwiększania wytwarzania zielonej energii,
  • tworzenia nowych możliwości rozwoju regionalnego w oparciu o bezpieczeństwo dostaw energii w skali lokalnej dla odbiorcy końcowego,
  • stosowania systemów wsparcia będących gwarancją systematycznego rozwoju dla istniejących  oraz nowych inwestycji.

Skazani na węgiel - abstrakcyjna rzeczywistość rozkłada OZE na łopatki

Zmiany w przepisach

Zmiany w przepisach, jakie weszły w życie z dniem 1 stycznia 2018 o zakończeniu obowiązku zakupu energii elektrycznej wytworzonej w instalacji OZE, wprowadziły wiele zamieszania w systemie zielonych certyfikatów. Producenci zielonej energii, którzy do tej pory sprzedawali energię elektryczną po stałej gwarantowanej cenie, teraz będą zmuszeni we własnym zakresie znaleźć kontrahenta, który kupi od nich wyprodukowaną energię.  Stare zasady pozostają bez zmian dla instalacji innych niż mikroinstalacje o mocy mniejszej niż 500 kW. Niestabilność przepisów oraz cen na Towarowej Giełdzie Energii, brak gwarancji ceny i zabezpieczeń w kontraktach pozagiełdowych (otc).

To wszystko sprawia, że spółki obrotu energią oraz podmioty, które do tej pory były sprzedawcą zobowiązanym uprawiają proceder zaniżania cen energii w ofertach dla producentów energii z OZE. Ponadto w większości przypadków producentom nie dano możliwości wyboru kontraktów. Dewaluacja zielonych certyfikatów uderza w dużym stopniu w producentów „zielonej energii” (z kotłów na biomasę i z wiatraków). Proponowane ceny rynkowe są o jedną trzecią niższe w porównaniu do ubiegłego roku. Dodatkowo, jeżeli w ustawie dotyczącej farm wiatrowych obecne przepisy nie ulegną zmianie to z możliwości lokalizowania nowoczesnych farm wiatrowych zostanie wyłączone 95 proc. powierzchni Polski.

Na chwilę obecną zainstalowana moc ze źródeł odnawialnych w naszym kraju wynosi: 5824 MW w generacji wiatrowej, 1323 MW w biomasie, 992 MW w energetyce wodnej, 235 MW w biogazie, 102 MW w fotowoltaice. To o wiele za mało, aby sprostać wymaganiom oraz celom, jakimi jest osiągnięcie 15 proc. udziału OZE w całkowitej produkcji energii elektrycznej do roku 2020. Stan obecny realizowania naszych zobowiązań waha się na poziomie 11, 12 proc., z czego niemały odsetek wynika ze współspalania biomasy, co jest dalekie od idei „czystej energii” i rodzi wiele kontrowersji. Skoro mamy tak wiele do nadrobienia, to dlaczego jest jak jest i czym to skutkuje?

Mądry Polak po szkodzie

Niestety po raz kolejny sprawdza się przysłowie: mądry Polak po szkodzie. Okazało się, że rynkowy system pomocy dla ekologicznych elektrowni został źle zaprojektowany. Koncerny energetyczne kupują zielone certyfikaty po to, aby następnie udowodnić Urzędowi Regulacji Energetyki, że zrealizowały nałożony na nie obowiązek wsparcia OZE.

Na przykład w tym roku liczba zielonych certyfikatów musi odpowiadać 12% sprzedanej energii, które to koszty zakupu certyfikatów następnie doliczane są do naszych rachunków za prąd. Jednocześnie firmy mogą zamiennie przelać opłatę zastępczą na rachunek Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Tak naprawdę to właśnie opłata zastępcza miała decydujący wpływ na maksymalną cenę certyfikatu, ponieważ nikomu nie opłacało się kupować drożej certyfikatów niż cena tej opłaty. W początkowej fazie cena certyfikatów była bliska opłacie zastępczej,  co sprawiło, że wiele firm wpłacało opłaty zastępcze. Z wielu powodów jest to bardziej opłacalne i praktyczne.

Wzrastająca produkcja „zielonej energii” spowodowała przyrost certyfikatów na rynku. W efekcie końcowym sztucznie nadmuchana bańka pękła, co spowodowało nadpodaż skutkującą drastycznym spadkiem cen certyfikatów. Taki stan rzeczy ma kolosalny wpływ na inwestorów. Odnotowano dni, gdzie ceny zmieniały się o kilkadziesiąt procent. Niepewność oraz niestabilność rynku OZE przełożyły się na utratę zainteresowania sponsorów, a nawet w wielu przypadkach utratę finansowania przez banki.

Skazani na węgiel - abstrakcyjna rzeczywistość rozkłada OZE na łopatki

Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze

Wstrzymane inwestycje, straty wygenerowane w elektrowniach wiatrowych, brak możliwości modernizacji istniejących farm to efekt załamania się systemu. Nie przypadkowo tzw. Ustawa Antywiatrakowa pojawiła się w czasie, kiedy problemy w obrocie certyfikatami były największe.  Jest wysoce prawdopodobne, że była ona narzędziem dającym czas na niwelowanie zjawiska nadpodaży oraz na zapanowanie nad rosnącym bałaganem powodowanym złymi diagnozami. Ponadto jak nie wiadomo, o co chodzi to zawsze chodzi o pieniądze.

Zmiana definicji elektrowni wiatrowej – w myśl przepisów prawa budowlanego elektrownia ma się składać z co najmniej: fundamentu, elementów technicznych (o mocy od 40 KW) oraz wieży. Ta kosmetyka wycelowana jest w portfele producentów. Nakłada kolejny podatek, tym razem od nieruchomości. Certyfikat UDT to jeszcze jeden przykład drenowania portfeli. Zapis o pozwoleniu na eksploatację inwestycji nakłada na podmioty obowiązek uzyskania takiej zgody z Urzędu Dozoru Technicznego. Jednocześnie przedsiębiorcy zobowiązani są do przeprowadzania okresowych przeglądów technicznych co dwa lata dokonywanych przez UDT. Każdorazowo koszt takiej zgody to 1% wartości inwestycji, a więc kilka milionów zł.

Co do zapisu o odległości pomiędzy elektrownią wiatrową, a zabudowaniami mieszkalnymi, a także obszarami szczególnie cennymi przyrodniczo, która ma wynosić dziesięciokrotność całkowitej wysokości elektrowni wiatrowej, to podszedłbym raczej z rezerwą, to tylko zasłona dymna na czas uregulowania sytuacji na rynku OZE. Wiadomo, że nowoczesne zaawansowane technologicznie o wiele wydajniejsze wiatraki mierzą od 170 do 210 m. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie forsował takiego rozwiązania na stałe. O ile koncerny energetyczne oraz spółki skarbu państwa zniosły taki stan rzeczy bez większego uszczerbku, to niestety sektor prywatnych wytwórców energii z OZE został dotknięty kryzysem i niemal zdziesiątkowany.

OZE u naszych sąsiadów

Tymczasem u naszych sąsiadów OZE w ubiegłym roku biły rekordy w wytwarzaniu „zielonej energii”, co przełożyło się na rekordowy zastrzyk gotówki dla gospodarek z eksportu energii. Taniejące technologie oraz nowoczesne wydajne rozwiązania sprawiają, że w ocenie międzynarodowych ekspertów w 2027 roku energia słoneczna i wiatrowa powinny stać się tańsze w masowej produkcji od energii generowanej z paliw kopalnych.

Specjaliści przewidują, że w kolejnych dwóch dekadach źródła, które nie produkują zanieczyszczeń będą generować 60% energii na całym świecie. Tym bardziej dziwić mogą procesy zachodzące w naszym kraju, które paradoksalnie są sprzeczne z globalnymi trendami zrównoważonego rozwoju.

Dlaczego nie możemy czerpać z wypracowanych wzorców sprawdzonych i znakomicie działających u innych? Nasza polityka energetyczna do roku 2040 w dużej mierze opierać się będzie na węglu. Co doskonale pokazują plany rozbudowy elektrowni i oddawanie nowych bloków energetycznych zasilanych węglem. Pomimo widocznego trendu dekarbonizacji, który skutkuje podwyżką ceny uprawnień do emisji.  Nie staramy się szukać alternatywy dla węgla, czy rozwiązań systemowych w masowej produkcji energii ze źródeł odnawialnych. Jedynie słyszymy wypowiedzi przedstawicieli Polskiej energetyki o podwyżkach cen energii ,którymi koncerny energetyczne będą chciały zrekompensować sobie poniesione koszty (130 miliardów) na prawo do emisji do roku 2030. Tym razem zapłacimy wszyscy, a już teraz prąd jest dwa razy droższy niż np. w Niemczech. Rok 2018 będzie kolejnym trudnym rokiem dla rozwoju odnawialnych źródeł energii, swojego rodzaju poligonem doświadczalnym w nowych warunkach rynkowych. Oby abstrakcyjna rzeczywistość wykreowana dla OZE, nie była rokiem straconym.

Odnawialni.com.pl/JM,
fot.:pixabay.com, flickr.com/Images Money


Czytaj także:
Kontrowersyjna odkrywka w Złoczewie z decyzją środowiskową
Wyjazdowa Komisja Zdrowia ws. ograniczenia szkodliwości smogu